RSS
 

„Od ręki” pisane

Przedstawiam czytelnikom do oceny, moją nietuzinkową umiejętność.
W tej zakładce zamieszczam teksty, które piszę w pośpiechu i bez namysłu.
Są fragmentami rozmów na forum gry „Odlotowe wieżowce”.
Pozwalam sobie na publikację jedynie własnego tekstu.
Przerwy między strofami w wierszach oznaczają, że odpowiedział wierszem rozmówca.
Zastosowana numeracja odpowiada kolejności wpisów.

Data: 24 lutego 2015r.

1.
Prawda, prawdzie i prawdą.
Proste, normalne i znane.
Rymować jest bardzo łatwo.
Rymy składają się same.
Nie ma znaczenia ich źródło.
Nie ma znaczenia wiek.
Nie ma znaczenia moda.
Znaczeniem jedynie człek.
Człek dobry, wyrozumiały.
Człek wielki i podziwiany.
Taki z chodnika nie czerpie.
Ten w sobie posiada głębię.
Głębię wyrazu i wdzięk.
Tego nie niszczy wiek.
Tego nie ograniczy…
Państwo ni urzędnicy.

2.
Nigdy kłamstwo nie popłaca.
Ono zawsze czkawką wraca.
Prawda lepszą, niż gniew Boga.
Jemu nigdy nie jest szkoda.
On wyrocznią jest przez wieki.
Sprawiedliwym. Nie człowiekiem.

Kiedyś przysłał nam na Ziemię.
Różne dary… Ze zniszczeniem.
Wielu ludzi z ciemnych stron.
Ale także „dobrych” Dał.
Później zabrał ich do Siebie.
Nam zostawił piękną Ziemię.
Moc radości, moc poruszeń.
Wielkich przeżyć, godnych wzruszeń.
Faunę, florę, wszystko mamy.
Żyjąc w prawdzie, spokój znamy.
Kłamstwo długie ma korzenie.
Wciąż odrasta, z przyspieszeniem.

My niegodni takiej ceny.
Prawda? W prawdzie, to piszemy.
W prawdzie można zanegować,
Tylko po co? Tu są słowa!

3.
Pewna Pani pomyślała, że miłości nie zaznała.
Chciała bardzo… Kochać czule…
Panaceum mieć na bóle.
Strojna, piękna niewymownie…
Dobre buty, ciasne spodnie…
To sylwetkę wyszczuplało, zgrabne ciało podkreślało. ;-)
Przychodzili kawalerzy: franty, strzygi, hochsztaplerzy.
Każdy pączki niósł pod bokiem, każdy trącił swym urokiem.
Pani nigdy nie starczało… Czegoś zawsze brakowało…
A to muszki, to krawatu, to ogłady, to zapachu. :-\
Przybywały Pani lata. Przybywała Pani waga.
Ubywało jej uroku. Wdzięku łani, pięknych loków.
Z czasem stała się zżędliwą, brzydką, starą, pogardliwą.
Nigdy pączkiem nie gardziła… Kiedy młodą jeszcze była. :-D
Wreszcie podszedł do niej kiedyś, młody człowiek, na spacerze.
Stanął przed nią, spojrzał w oczy i wykrzyknął: O, mój Boże!
Pani nagle oniemiała. Jak słup soli, w miejscu stała.
Uśmiechnęła się przyjaźnie, bo spotkała miłość właśnie…
Po dwóch latach od rozmowy, Brali razem ślub państwowy! :-D
Pan przygruby… Chłop morowy! Męski. Mocny. Rozrywkowy.
Pani szczupła, zabiedzona, kochająca nowa żona! ;-)

4. Wpis z fb:
Ach język polski – zmora rodzima
Czasami trudno z nią sztamę trzymać
Makaronizmy wszędzie zdradzieckie
niemieckie, angielskie, francuskie i szwedzkie!
Poddać się im – kolejna moda
unijna dulszczyzna – strach bać się słowa!

Bóg, honor, ojczyzna – wartości przebrzmiałe
w jezyku polskim nieużywane
Powrócić do nich ze zrozumieniem
powinno być naszym nadrzędnym dążeniem
4 listopada 2015r.

5. Wpis z fb:
Może gdyby tylko
Na moment czas zatrzymać
Obejść figury wspomnień
Skowytem ból powstrzymać

Może gdyby nie pleść
Bicza na własne barki
Świat by nagle spowolnił
Ludzie przestali być marni

Póki donikąd zmierzamy
Tkwimy we własnym inferno
Im więcej od siebie dajemy
Tym oddalamy piekło

Gdzie jest właściwa droga?
Tego niestety nie wiem
Szukam próbując odnaleźć
Z ekranu przez wgląd w siebie
9 listopada 2015r

Im bardziej w czas, tym dłuższe :-)

„b/tytułu”

A Babcia mnie ostrzegała,
życiowe wskazówki dała.
Mówiła uzasadniając,
kota z poduszki zrzucając:

„Przed nocą Kupały zwyczaj
czarownic nie ogranicza,
z tego powodu – tu słuchaj:
mokre na dwór wyrzucaj.

Czarnego kota mieć musisz,
inaczej pecha nie zrzucisz.
Drabiny szeroko mijaj,
wrzosów spod bagien nie zrywaj.

Haftując nie myśl o innych,
bo sciegiem oznaczysz winnych.
Kołtun splątany włosami
rozwiążesz za problemami.

Trzynasty nie jest pechowy,
dla tych co wiedzą jak zrobić.
Tu sztuka wielka w szeptaniu
i słów modlitwy zmawianiu.

Żeby się wszystko udało,
musisz się liczyć z ofiarą.
Ofiarę zawsze ponosi
który ofiary nie prosi.

Mądrość zamknięta w twej głowie
jest źródłem wiedzy o sobie.
Jak tylko sobie zaprzeczysz,
pecha własnego nie zmierzysz”.

Ja na to wszystko – po latach –
za pechem wytrwale latam.
Trzynastkę już rozfarciłam,
naturę kocią zgłębiłam.

Uparcie nic nie haftuję,
bo Babci słowa rozumiem.
Tylko mam w jednym ambaras:
kołtunie każdego rana.

Szeptania już próbowałam,
ofiar bez liku składałam.
Wiedzy mi pewnie brakuje,
bo tylko wiersze rozumiem.

▶←→◀
2016 copyright: Agar

Dodaj komentarz