RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Przyjaźń’

Seria listowa

25 lis

Wiesz, zapisuję kolejne strony tej „mojej epopei” życia. Sama siebie uwikłuję w niezdrowe klimaty. Czasami mam tego dosyć tak bardzo, że zapiera mi dech.  Każdego dnia przemijam, każdy dzień działa na moją szkodę, a ja uparcie brnę dalej w pomaganie innym. Owszem, uwielbiam wyciągać tę swoją „grabkę”, lecz gdzieś we mnie tli się jeszcze „chciejstwo”.  Takie zwykłe, naturalne chciejstwo życia z niezaspokojoną ciekawością: „a co, gdyby tak…”. Wiesz, takie pozornie nic wielkiego, a jednak. Dziecięce gdybanie o braku gwiazd, zastoju ruchu, nadmiarze pieniędzy i pewnie też poplecznictwa w działaniach. Pożądliwość bezwarunkowej akceptacji, nienaruszalnej pozycji oraz niekończących wakacji. Błogie lenistwo byłoby wtedy mniej męczące, nikomu i nigdzie bym nie przeszkadzała, a to ciągnie za sobą „nikomu” i „w niczym”. Nie wiem, tylko myślę, a im dłużej myślę, tym bardziej jestem przekonana, że jednak nie. Nie od „nie chcę, nie toleruję, nie mogę” etc., czyli bezsprzeczny dowód tego, że chcę. No i jak zrozumieć kobietę? Sama siebie nie rozumie, wybiega „przed szereg”, bo „jej się wydaje”. Rzekłbyś, że ostatnio zanim najechałeś na gwoździe, wydawało ci się, że tam nie leżą”? No, kobieta standardowo powinna powiedzieć to samo, ale wczuj się w zmienne nastroje, popatrz czym brak logiki:

1. Tak czułam, że dwa razy tej samej drogi nie powinnam wybrać.
2. Wszystko przez te słabe opony.
3. Przystojny ten sierżant, dobrze że wjechałam.
4. Dochodząca faza księżyca, pewnie znowu ktoś urok rzucił.
5. Mały ten mandat, mogło być więcej., itd.

No, tylko że jak stoi przed ciemną uliczką znak „zakaz wjazdu”, to ani mężczyzna, ani kobieta nie mają uzasadnienia dla wykroczenia. Ono jest logiczne i kara z jego tytułu, a nie ich łkania uzasadniające. Tam mógł leżeć w gwoździach słoń i zbierać datki za występ.
Wracając do logiki, jestem zmęczona twarzami kłamstwa. Jego oblicza są żenujące do stopnia, w którym ludzie zaczynają być śmieszni. Stąd moje zniechęcenie, że to płakać powinni nad własną negacją, a nie się tłumaczyć. Autorytet i nikłe pojęcie „o”, wzajemnie siebie nie trawią.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

Niewiadoma

27 paź

Długo mnie dręczyło pojęcie przyjaźni w dorosłym życiu. Najczęściej partner, mąż, żona mają zadanie pełnienia takiej funkcji. Pozostaje kwestia odpowiedzi na pytanie, czy słusznie wnioskujemy.

Teoretycznie tak, lecz praktyka mająca z nas czynić mistrza, nie odpowiada wyczerpująco, bo najprostsze zawody właśnie z tego źródła pochodzą. Związek partnerski, małżeństwo, konkubinat wtedy, gdy dotyczy pary dwojga, wymaga podległości jednej ze stron. Przyjaźń z podległością? Nie, zdecydowanie nie na tym polega.
Na czym polegać może? Na pewnym rodzaju relacji, który nie wymaga nic, za wyjątkiem zainteresowania.

Czystej formy zainteresowania, czyli bez podtekstów. Nie wiem czy jest możliwą, wydaje się być atrakcyjną.

Dokąd może prowadzić?
Czasami lepiej nie wiedzieć, czasami nie pytać, lepiej może nie chcieć, nie szukać, żeby nie rozczarowało, nie udręczyło, nie zamknęło.
Właśnie, lepiej „nie”. Dylemat odwieczny i z przewrotnie kontrastowym pytaniem: „A lepiej żałować, że się nie sprawdziło?”
Może czasami tak, może nie. Tego też nie wiem. Efekt znamy zawsze „po” niezależnie jakim by on nie był.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

Gdzie jesteś?!

19 paź

Szukam stąpając ślepo za Twoimi śladami, nie ma Cię! Niby mały pokój, raptem dziewięć metrów, ale tracę wiarę, że żyjesz. Najdroższy Przyjacielu, wracaj! Jak mogłeś? Jak mogłeś mnie tak zostawić? Bez uprzedzenia? Czuję, że już nie znajdę, lub to, co znajdę, przerośnie moje oczekiwania. Zbyt długo czekałam, że wrócisz. Sekundy zamieniły się w godziny, godziny w noc. Znalazłam, odnóża zadrżały. Teraz wklejona w chłód ściany, przyciskam serce do zielonego ścinka tkaniny. Patrzę marząc o możliwości uniesienia odwłoku do pajęczyny. Nie istnieje, jak Ty już nie istniejesz. Nie ma nic, mnie zamiecie wiatr, bo jestem tylko rachitycznym egzemplarzem większego odpowiednika. Żegnam Cię teraz, tutaj, na zawsze po to, by odrodzenie przyniosło kolejny zaczątek złotej spirali Fibonacciego.

~©~ Agar~ wt., 18 października 2016 r.

– opowiadanie jest formą relacji o tęsknocie zaobserwowanej pomiędzy pająkami. Myśl jest projekcją, kwestią wyobraźni.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

Wymiar przyjaźni ;-)

17 mar

Bramaputra! Chędożyca! Ośmiornica!
Jedna wredna, niepokorna sekutnica!
Chodzi taka i wygląda filuternie!
Denerwuje otoczenie to niezmiernie!

Poruszając się jak ponton w morskich falach!
Biodrem kręci, wzrokiem nęci, się zachwala!
Zmalowana jest na twarzy nieprzeciętnie!
Człowiekowi na jej widok mina rzędnie!

I jak można z taką harpią konkurować?
Wizerunek na jej tle, jak pobudować?
Człowiek przy niej najzwyczajniej nie ma blasku!
Na makijaż tracić taki ogrom czasu?

Ta miernota, ta hołota, ta zgryzota!
Ni to taktu, ni rozumu, ni wyrazu!
Męski ród uwodzi łatwo i od razu!
Przy mym pięknie, ta chimera warta zera!

Halabarda! Flirtownica! Melanżeria!
Ja niczego jej od złego nie chcę życzyć!
Ale kiedyś sczeznie uśmiech jej dziewiczy!
Siwa będzie, może krzywa i kulawa!

Dzisiaj nie dzień nad tematem tu rozprawiać!
Wczoraj Kazio zamiast mnie, z nią rozmawiał!
Będzie szukał z moim wrogiem sposobności!
Może lepiej, bo ta para już mnie złości!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii humoreska, Przyjaźń