RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Humoreski’

Molieu richelieu

07 sie

Jakby nie spojrzeć, tak daję słowo, najlepszym dziełem boskiego stworzenia, są idealne kształty natury z wielkością zależną od przywidzenia.
Ot, tak przykładem zgrabnie szafując, pełnej frustracji lico pucując, najlepsze koronki są z czasu lata, które nam różnych do domu zaprasza.
Na przykład Stefka wraz z Mateuszem, pod skrzydłem Józka z zacnym Dariuszem, ja wiem że piękni, srebrzyste lisy, że błyszczą się w słońcu jak Adonisy, lecz wadę mają – li tylko jedną – w kontakcie z tkaniną uczynią piekło.
Nic nie pomoże żałobie tej chwili, gdy trzeba spojrzeć co uczynili. A zrobić potrafią niestety zawsze, ich czyny zaiste bywają straszne!

Bez wyobraźni lepiej nie sprawdzać albo lawendę ze sobą zabrać, albo spokojem opluwać boki, żeby odgonić molieu* uroki.
Ja nie umniejszam, czasem pomogą, gdy prócz wyobraźni weźmiemy ze sobą…

Tamborek i nici do haftowania, igłę nożyczki, pomysły wskrzeszania. Po kilku minutach, czasem godzinach, molieu richelieu** nam ciuchy pokrywa. Niby to modne, przewiewne, wygodne, lecz przede wszystkim niezwykle ozdobne (o ile koledzy byli kumaci i nie spożyli gumki od gaci). ;)

* molieu – neologizm dla potrzeb tekstu.
** richelieu – nawiązanie do rodzaju haftu którego wzory były wycinane a następnie obszywane.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Humoreski, monodram

 

O życiu

26 lis

Nie pytaj: „Czy można?”
Zwyczajnie zadziałaj
Czujesz swą siłę?
Mnie moja zniewala

Niby przypadkiem
Przez zwykły wiersz
Dochodzi do mnie
Świadomość że chcę

Poczuć siłę
Wielkiego wyzwania
Zwykłego ludzkiego
Prostego działania

Bez trudu
Bez walki
Bez skazy
Bez ran

Normalnie
Po prostu
Zwyczajnie
Od tak

Przez praworządne
Nie spolegliwe
Uczynne — Uczciwe
Sensowne — Prawdziwe

Do szpiku kości
Z prawdą wśród prawd
W misji dla prawa
Bez skazy wśród skaz

Musi się udać
Wystarczy chcieć
Nie ma różnicy
Proza czy wiersz

 

Pan Chwast

26 lis

Pan wręczył kwiaty swojej wybrance
Zerwane uprzednio przy własnej lepiance
Wielkie zdziwienie to wywołało
W radosny uśmiech Panią przywdziało

Skonsternowany
Ze sczezłą miną
Łzą w oku błysnął
I śmiał się z dziewczyną

Ona własciwie
Podsumowała
Że chwastów piękniejszych
Przy domu nie miała

Wspomniała chabry 
Makami utkane
Kwitnące pokrzywy
Co sieją się same

Lecz piękniejszego
Rozłożystego
Nie doświadczyła
Ostu polnego

I cóż poradzić?
Pomyślcie sami
Przez kolce rośliny 
Oboje kochali

 

Panna Marianka

02 paź

Panna Marianka w tremo zerkała
Ukradkiem jak złodziej czegoś szukała
To z prawej, to z lewej, chwilkę na wprost
Nigdy jej siebie nie było dość.

Wiele jej godzin na tym mijało
Jednak czas cały tremo wołało!
Choćby na moment, na oka mgnienie,
Choć na przelotne i jedno spojrzenie.

Zmęczona Marianka podjęła decyzję:
„Przestawię meble, bo taką mam wizję”
Nim dokończyła proces myślowy
Zawirowało porządkiem nowym.

Teraz od okna tremo zerkało
Pannie Mariance koloru dodało.
Dzierlatce gorzej się z tego zrobiło
Znalazła w lustrze coś, co szpeciło.

Rzecz jasna nie ją, a wystrój wnętrza
Była tym faktem znacząco przejęta.
Myśl nieprzerwanie mąciła jej spokój:
„Gdzie znaleźć tremo pełne uroku?”

Zgrabne, ozdobne, w kolorze łóżka,
Pryzmatem tęczy barwiące usta.
Postanowiła w chwili natchnienia
Stare wystawić do wyrzucenia.

Ledwie zdążyła myśl urealnić
Kiedy spod klatki lustro zabrali.
Z mętlikiem w głowie, bez rozeznania
Podjęła wszystkie konieczne działania.

Nie było łatwo, zmęczyła się wielce,
Nogi bolały, pękało serce
Łzy napływały ze złości do oczu
Straciła nadzieję na zakup w tym roku.

Któregoś dnia obok za domem
Weszła do sklepu z wielkim wazonem.
Tam w rogu stało jedyne lustro,
Kryteria spełniało, a ceny nie miało.

Tego Marianka już nie widziała
Kiedy w tej cenie promocji szukała.
Ekspedient twardo, targował z przejęciem,
Bo takie było jego zajęcie.

Transakcję zawarli po dobrej cenie,
Obojgu zostało takie wrażenie.
Mariance w wystroju się wszystko zgadzało
Lustro pryzmaty jak stare miało.

Sprzedawca chęci nabrał do pracy,
Bo sprzedał mebel śmietnika warty.
Każde dodało morał od siebie:
„Nic nie wiesz o tym, co jest dla Ciebie”/center>

02.10.2015 r. Agar

 

Życie z rzycią

11 sie

* na specjalną prośbę przywracam ten wiersz. Jest on formą igraszki słownej.

I jak tu z rzyciami swe życie układać?
Nie sposób plugawić, nie sposób rozprawiać.
Prym niepodzielnie wiodą nad stylem,
choć ewidentnie są w Twoim tyle.

Im szybciej rośniesz, tym bardziej odstają
Kiedy malejesz też nie znikają.
Patrzysz raz z prawej, kolejny z lewej…
- Czemu tak jest?
- Zaiste nie wiem.

Ludzie o rzyciach ochoczo gadają i równocześnie na nich siadają!
Wciąż uciskają mordując sromotnie
A żyjąc z rzyciami trwają samotnie.

Trafić za ludźmi raczej nie zdołasz…
- Gdzie patrzysz? – pytam.
- Tam! Rzycia! – wołasz.

28 grudnia 2014r.

agar.blog.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Humoreski

 

Bajka

30 lip

Powiedział człowiek: „Mój Boże” dostrzegłszy Ciebie przy drodze. Wówczas zatrzymał się nie wierząc że to nie sen.

Zdziwiony wytrzeszczył oczy – zamierzył strumyk przeskoczyć, bo tyle go tylko dzieliło, by zdobył co go zdziwiło.

Słońce radosnym promieniem muskało wśród trawy Ciebie. Gap niczym frywolny amant zanurzył się po kolana.

A zczezł mu uśmiech na twarzy, bo zwątpił w siebie od razu. Strumyk był mocno rwący, głębia nie miała końca.
Już zmyślny odwrót planował, kiedy zobaczył Boga.

Bóg ze stoickim spokojem uniósł człowieka nad wodę. Czule ustawił przy boku budząc gestem z amoku. Nie zagrzmiał i wody nie zmącił, zaczekał aż człowiek dokończy.

A człowiek jakto człowiek – jabłka miał tylko w głowie – Ich kolor, smak, aromat – tej sile nie podołał.

Nie oparł się urokowi i przez to nie wyszedł z wody. Smakując rozkoszy zmysłów oddalił podpowiedź umysłu. Nic po nim nie zostało – truchło, nawet nie ciało.

Mógł mieć jabłko udane, wybrał sfermentowane.
Z Bogiem nie miał tematu – kosztując nie tracił czasu. Zbezcześcił pokłady niebieskie, bo chciał wieść życie królewskie.

23 lipca 2015r.

agar.blog.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Humoreski