RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Formy adresatywne’

Pożądny człowieku!

06 mar

Przestań sobie robić żarty, na głupszego nie trafiło. Nałóg cię nie zwalnia z warty, pożałujesz, że tak było. Pożałujesz dni straconych, pożałujesz dni zamglenia, ale tylko w jednej chwili, trzy sekundy przed „umieram”. Możesz teraz jeszcze przestać, możesz nałóg swój odrzucić, nie pić, nie brać i nie palić, nawet hazard możesz rzucić. Co potrzebne? Mocna głowa, tutaj nie myśl że to wola, to jest tylko zaprzestanie, to na zawsze pozostanie.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Flash, Formy adresatywne

 

Remedium na bolączki

22 sty

Tam dom rodzinny, gdzie serce jest moje,
gdzie pamięć przodków, gdzie życia podwoje.
Tam wszystkie cienie, dąsy wyobraźni, tam długie wędrówki i kurs na widnokrąg.

Trudna to droga, niedościgniona, ciemna okropnie, lecz kto ją pokona, ten w słońca promieniu swe lico ogrzeje, a miłe mu będą i ostre kamienie.

Jeszcze się szpetna tarcza odmieni, jeszcze postaną we wrotach otchłani ci, co mylili celowo wyjścia, którzy zegarom wahadła wyrwali.

Ich wszystkie słowa z akcentów piekielnych, tożsame z wyciem palonych dusz. Odium trącące siarkową wonią w tętencie tarpanich, bezgłowych stad.

Zamkną czeluście przed moim domem, na zawsze odmienią mój obaw świat. Ten w którym marzeń zwyczajnie zabrakło, bo sąd ustalono trwały – przez brak.

A kiedy tylko sekundą ostatnią, wynurzy mnie odgłos sonaru u wejścia, zamknę jak zawsze za sobą wierzeje, spróbuję zapomnieć wzmocniona o przejścia.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

Pomyłka

04 sty

Drogi Panie,
proszę wytrwać przy sposobie na czytanie. Tym skimmingiem bardzo prostym, adekwatnym, który zdanie zamknie słowem jednym gładkim. Tak, to proste jest i czyste, jak pan znajdzie zamiast “gwizdka” w tekście “glistę”.
Weź pan w dłoni taką zamknij i podmuchaj, może gwizdnie coś od siebie wprost do ucha?

-

„Wirtualne listy” ;)

Panie starszy, teraz odjazd meldowany,
bo nie powiem, że on wcześniej obiecany.
Jak to było? Niepamięci we mnie siła,
co przez weny ostre krzewy prowadziła.
Drogi cenne, kręte dróżki i drożyny, patrz przez lata mnie po muldach odnowiły.
Garb po karbach, ale za to murowany!
Tektonicznym ruchem suwu dodawany
Trochę w febrze, trochę w sile, lecz bez jaźni, a na pewno to bez zwykłej wyobraźni. Jak pan widzisz moje słowa nieporawne, to pan czytasz myśli moje, lecz już składne. Nawet rzeknę dla pełnego animuszu, że przeczytam siebie sama bez przymusu. ;)

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 
 

Seria listowa

25 lis

Wiesz, zapisuję kolejne strony tej „mojej epopei” życia. Sama siebie uwikłuję w niezdrowe klimaty. Czasami mam tego dosyć tak bardzo, że zapiera mi dech.  Każdego dnia przemijam, każdy dzień działa na moją szkodę, a ja uparcie brnę dalej w pomaganie innym. Owszem, uwielbiam wyciągać tę swoją „grabkę”, lecz gdzieś we mnie tli się jeszcze „chciejstwo”.  Takie zwykłe, naturalne chciejstwo życia z niezaspokojoną ciekawością: „a co, gdyby tak…”. Wiesz, takie pozornie nic wielkiego, a jednak. Dziecięce gdybanie o braku gwiazd, zastoju ruchu, nadmiarze pieniędzy i pewnie też poplecznictwa w działaniach. Pożądliwość bezwarunkowej akceptacji, nienaruszalnej pozycji oraz niekończących wakacji. Błogie lenistwo byłoby wtedy mniej męczące, nikomu i nigdzie bym nie przeszkadzała, a to ciągnie za sobą „nikomu” i „w niczym”. Nie wiem, tylko myślę, a im dłużej myślę, tym bardziej jestem przekonana, że jednak nie. Nie od „nie chcę, nie toleruję, nie mogę” etc., czyli bezsprzeczny dowód tego, że chcę. No i jak zrozumieć kobietę? Sama siebie nie rozumie, wybiega „przed szereg”, bo „jej się wydaje”. Rzekłbyś, że ostatnio zanim najechałeś na gwoździe, wydawało ci się, że tam nie leżą”? No, kobieta standardowo powinna powiedzieć to samo, ale wczuj się w zmienne nastroje, popatrz czym brak logiki:

1. Tak czułam, że dwa razy tej samej drogi nie powinnam wybrać.
2. Wszystko przez te słabe opony.
3. Przystojny ten sierżant, dobrze że wjechałam.
4. Dochodząca faza księżyca, pewnie znowu ktoś urok rzucił.
5. Mały ten mandat, mogło być więcej., itd.

No, tylko że jak stoi przed ciemną uliczką znak „zakaz wjazdu”, to ani mężczyzna, ani kobieta nie mają uzasadnienia dla wykroczenia. Ono jest logiczne i kara z jego tytułu, a nie ich łkania uzasadniające. Tam mógł leżeć w gwoździach słoń i zbierać datki za występ.
Wracając do logiki, jestem zmęczona twarzami kłamstwa. Jego oblicza są żenujące do stopnia, w którym ludzie zaczynają być śmieszni. Stąd moje zniechęcenie, że to płakać powinni nad własną negacją, a nie się tłumaczyć. Autorytet i nikłe pojęcie „o”, wzajemnie siebie nie trawią.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

Jak to u mnie

30 paź

Wiesz,

formy adresatywne czasami mają Adresata, pomimo iż kopert nie mają. Nawet wtedy, gdy przed nos przedłożone, „czytacza*” się nie doczekają. Pragmatyzm życia i tyle.

Współczesność posiada tę ewidentną zaletę, że ludzie przywykli rozumieć permanentną potrzebę ucieczki od tematu ukrytą w słowach: „nie było czasu”. Wielokrotnie powtarzane zdanie nie jest drażliwym dla słuchu mówiącego i po krótkim czasie idealnie pasuje do tembru jego głosu, a za tym idzie kod dla mózgu zgodny z posiadanym skryptem prawdy. Dwoistość zasady polega na pozostaniu w zgodzie z odbiorcą, ale też z samym sobą, bo zapis prawdzie odpowiada. Cóż, bywa i tak.

Ostatecznie, do oszczędności zasobów poznawczych jeszcze nikt nikogo nie przekonał, ale zestawienie zdania: „nie było czasu” z najzwyklejszym: „nie”, jawi się niedoborem którego zawetować nie idzie. Strata i tyle.

Aż strach pomyśleć o potencjalnych konsekwencjach jednostki w skali dnia, doby, czy tygodnia. O ile proporcja pozostanie 3:1, wielokrotne odpowiedzi skutecznie zmęczą. Z drugiej strony, zapis skryptu wygląda przy powtórkach na dosyć podejrzany. Im więcej uporu, tym mniejsze prawdopodobieństwo dla algorytmu prawdy. Można, oj można,
tylko w jakim celu?

–––
*Czytacz – neologizm zapożyczony z portalu FB od użytkowniczki Inka. Autorka przywykła do słowa, za Inką my wszyscy, a słowo zatacza coraz szersze kręgi. Czytelnicy do niego przywykli, zdają się zawsze wiedzieć o kogo chodzi.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

List X

17 paź

Z czasem boję się do kogokolwiek odezwać. Mówię normalnie, piszę dla siebie też normalnie, jednak wzbudzam tak wysoki poziom zawiści, wywołuję tak ogromny dyskomfort, że żal kręgosłup ściska. Z jakiegoś powodu jestem zagrożeniem, może przez ilość wiedzy zgromadzonej? Do tego wygląd znacznie młodszy, niż wiek. No jak ma niby wyglądać ktoś, komu żadne odurzające substancje na rysy twarzy nie wpłynęły, alkohol ich nie zmienił, papierosy próbowały, ale jednak nie dla mnie, a łzy spływały po policzkach z taką intensywnością, że żaden krem cery nie zdążył zniszczyć. Jak mam wyglądać ja, aby nie musieć potwierdzać, ani udowadniać swoich kompetencji? Co muszę zrobić, żeby móc żyć?
To nie jest wcale prosta sprawa, być ładnym, mądrym i dysponować bogatym doświadczeniem, to równa się BYCIU DEBILEM!

Nikt nie uwierzy teraz we wszechstronność, bo bajka wieścią gminną niesie, że jak jesteś do wszystkiego, znaczy, że do niczego.

Panie Boże, błagam, zabierz mnie stąd, albowiem nie wiedzą co czynią!

Modlił się ktoś z Was o starość? U mnie wychodzi na to, że muszę zacząć i to raczej natychmiast, z dużą intensywnością.

Marzenie urodzinowe? Stracić pamięć.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

Ach Miły,

14 paź

zechciej wybaczyć, bo aż mnie dusić za szyję zaczyna, że miało być dobrze, a jednak?! Miłość jest konstruktem, którego nie ma. Pomyśl tylko, feromony powietrze skutecznie zabija. No, niby piszą o miłowaniu, to ja na „niby” o uczuć nazwaniu. Mnie, miły Panie, przychodzi nazwanie z wielką łatwością, niestety także z nadmierną szybkością. Przywykłam miłować łąki zielone, promienie słoneczne, lasy sosnowe, a nawet uczę się miłowania ohydnych pająków i brzydszych zapachów, co normą bywają wśród mężnych junaków.

O miłości? Cóż, powiedzieć można, że miłość od zawsze reklamy wymaga, bo wierzyć się nie chce, że łatwa z nią sprawa. Wszyscy miłują myśl miłowania, taki dla chuci wyraz poznania lecz, gdy z tej strony w sednie konstruktu teorię uwolnić, dojdzie do skutku. Pozornie błahe, na okamgnienie, szafir twych ócz i mam cierpienie, bo nijak oddechu się nie da miarkować, gdy od tęczówki wiruje głowa. Zlituj się Waść! Przestań mnie dręczyć, bo dla mnie miłość lepsza, gdy w pełni księżyc.

Znowu się boję, że czemuś nie sprostam, bo w duszy czuję, że miłość nieprosta. Wyrzeczeń wymaga od wielu stron, a ja chcę budować wyśniony dom. Tę wizję miłuję raczej nade wszystko, mój lęk się bierze z kraju nad Wisłą. Tu rozpadają się nawet sztaby, kruszą tu kopie o  własne układy, więc czym jest prosty mój umysł – baby – który wbił sobie dobre podstawy?

Życie miłością też łatwe nie jest, ona z potrzeby czyni manierę. Z kabury wtedy sypie się proch, do nienawiści łatwo w tym dojść. Poszukiwania zawsze wskazane, acz znajdowanie przy nich? Łajane! Nienawiść iskrzy nad chmurną rozmową, w głowach myśl: „nie umiem żyć z Tobą”.

~©~Agar pt.,14 paź., 2016 r.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

 

List 8

18 sie

Bardzo wiele dla mnie znaczysz!

Nie, przez ten cały czas nie wiedziałam jak wiele.
Dziwne o tyle, że nic spektakularnego zadziać się nie musiało, żeby skręcał mnie wewnętrzny niedostatek. Pozorne nic, lecz jednak niezaspokojona potrzeba obcowania z najbliższym człowiekiem zdeterminowała moje myśli. Niemalże zawładnęła mną niepodzielnie. Świadomość kolejnej chwili [ bez twojego dotyku, atlasowego głosu, oddechu i sposobu gestykulacji ], nie sprawia mi przyjemności, wręcz przeciwnie, irytuje ciszą samotności. Czekam na ciebie szukając zapachu miliona bukietów. Chcę być bliżej niż długość mojej dłoni, czuć miękkość puszystych włosów na policzkach, muskanie ust po mojej szyi i wzrok przeszywający mnie dreszczami pożądania. Chcę zatracenia w twoich ramionach i wspólnego nanizywania zerwanych korali pamięci. Nić morskiej bryzy wytrwale zrywana nie interesuje mnie. Bądź przy mnie stale, wtedy strażnik czas wyszczerbionymi wskazówkami uszkodzi mniej dotkliwie zgrzytając po cyferblacie. Moje spojrzenie boleje coraz bardziej nad zatracanymi mgnieniami. Przyjdź, kuszę podszeptem wyobraźni: do mnie…

Czekam w niespełnieniach miłości,
Twoja Agar

© by Agar za pomocą Blog.pl dla Androida

 

List 7

17 sie

Cykl: Nie mam siły!

Ze wszystkiego rezygnować?

Zwyczajnie nie daję rady. Fizyczne osłabienie pojawia się w następnym kroku za wiadomością, że znowu muszę. Zrezygnowałam z dostatków życia, przez to z mnogości barw i z siebie. Każdy powód wbijał się w serce sztyletem innego człowieka, bo stamtąd pochodził. Teraz już nawet nie błagam o siebie, zwyczajnie nie mam o co. Wszystko co we mnie było, odchodzi sponiewierane. Nie wiem ile jeszcze, kiedy faktycznie już nie wstanę, ale błahostką trafi – czuję to. Inaczej nie idzie, bo nie da się być wrażliwym i żyć wśród kamieni. Tylko kamieni – martwych i bezdusznych. Nie dam rady, nie chcę, bo nie jestem głazem. Jeżeli jest gdzieś na świecie ktoś, kto ufa swojemu przyjacielowi, niech spojrzy w lustro na pożegnanie ze sobą. Nigdy nie ma pewności, że przyjaciel nie okaże się świnią i nie zawiedzie z okazji danego słowa. Mnie już zabrakło sił na tego typu zachowania. Prędzej trafię na katafalk z nerwów, niźli poznam kogoś, kto obieca i dotrzyma danego słowa.

Poza tym ja już nawet nie chcę poznawać bo ja nie chcę być oszukana przez kolejnego imbecyla, który szafuje wzniosłym pojęciem. Lojalność za lojalność, dla mnie tylko ten rodzaj wymiany może mieć sens. Już nie mam co rozdać, bo moje bogactwo to ja. Przedmiotem nie jestem, być nie zamierzam. Głupawa chęć, próżna chciejność posiadania, a potrafi dobić hebanowym kołkiem. Co z tego, że potrzeba? Tobie potrzeba, mnie potrzeba – innym potrzeba widocznie bardziej. To niech im ziemia lekką będzie już za życia, bo trumna z kieszeniami dociąży ich truchło adekwatnie do zasług.

Chwilowo pogadaliśmy i tyle w tych zdaniach, uśmiechu nie będzie przez pustkę w działaniach, Agar

Opublikowano przez Agar za pomocą Blog.pl dla Androida

 

List 6

09 sie

Pozwól mi,

wierzyć w duchy i w to że skrzydła mają, w to że nie są zgubne, jak w to że swiat nasz znają. Tylko tyle trzeba, nic więcej jak tyle, bym mogła wydobyć resztki i wskrzesić mikre motyle.

Uśmiech sprawą nabytą, raz jest a w innym nie ma, człowiek żyjący dobrem, w sobie głupoty nie ma. Nie woła niczyjej pomocy, bo przywykł do trudu życia. Czasami tylko z oczu, wyziera prawda ukryta. Nie kradnij ode mnie złudzeń, pozwól w twym świecie zostać. Szczęście trwa tylko chwilę, reszta tojadu ma postać. Ona też w sobie trująca, aż tyle li tylko tyle, każda roślina umiera, robaki zjadają badyle. Nigdy nie znamy chwili, nie ma po temu daty, lecz tylko krnąbrny człowiek jest słowem o mitach bogaty. Ułudzie łatwo ulega, ona przesłania kotarę, ja mam wiedzę w sobie, duszę z tego co stare. Moim odmiennym nawykiem są braki w uskarżaniu, słuchaczy znajduję takich, co ufać im można w działaniu. Nigdy nie potwierdzę że słowem ból wyleczę, lecz temu nie zaprzeczę, bo wszystko mam człowiecze. Trudne jest życie w inności, choć lustro jest od tego, żeby w kontakcie z taflą uczyć się kochać bliźniego. Tylko trzeba tak patrzeć, by swoje lico widzieć bez fałszu pudrowej pomady, ją nakłada duch młody i chciwy na układy.

Tyle w sobie niosę co mocno nie krzywdziło — innych. Mnie raptem bitym śladem, człowiekiem uczyniło.

Opublikowano przez Agar za pomocą Blog.pl dla Androida