Przykro prawdziwe

Cholerny świat treści wypieranych! Słów mi brakuje, gdy próbuję odczuć to, co inni skrzętnie pomijają, bo nie są w stanie podołać emocjonalnemu wysiłkowi. Patrzą zazwyczaj niczym ciele na malowane wrota w kierunku oczu przeszklonych niemocą i…
Nic. Nigdy nie podąża za tym choćby próba odczucia! Świat zwariował we wszetecznym cofnięciu ku próżni. Jestem w stanie zrozumieć, że bieg straceńców trwa w stronę wartości nieosiągalnej, że zapach kija nawet ratlerka przyprawi o spazmy wymuszające skakanie, ale to człowiek jest wartością jedynie prawdziwą!

Nie ma tak wielu popłatnych inwestycji, które po skumulowaniu w największy kapitał świata, uzupełnią maleńki niedobór niezauważalnej drobinki – człowieka. Brak człowieka, gestów, zapachu, myśli, jest majątkiem nie do odkupienia za pieniądze, czy inne kosztowności.
„Ludzie ludziom zgotowali ten los” – tak pisała najlepsza dziennikarka dwudziestego wieku w dziejach ludzkości. Pisała o potwornych wynaturzeniach, tych nie dających się zapomnieć, a jednak — zapomnieliśmy. Edukowano nas po to, byśmy każdego dnia wodzeni na pokuszenie, tratowali najbliższe nam otoczenie dla osiągnięcia własnych korzyści. Ani to zgodne z etyką ani jakąkolwiek wiarą, czy prawem. Zakazy, nakazy, przymuszenia, wymuszenia i wszystkie formy aktywności prowadzącej do obfitego portfela jednostki, są akceptowane! Nijak się z tym zgodzić nie mogę!

Człowiek jest najwyższą wartością. Każdy człowiek i nie ma znaczenia kompletnie nic innego, niż jego umiejętności. Wszystko można zrozumieć z akceptowalnością przewyższającą  potencjalną krzywdę, ale przymuszania do uczestnictwa w pędzie za pieniądzem, nie. Ono nie jest niczym innym, niż nagabywaniem do czynnego udziału w zbrodni przeciwko ludzkości. Czysta kontynuacja dzieł Hitlera i Stalina. Jeżeli pieniądze mają być uznaną i cenioną najwyżej wartością, dzieła zebrane mędrców potrzeba rozszerzyć o tych dwóch, jakże cennych dla metodologii pozyskiwania, autorów. Taka jedna żurnalistka od reportażu faktu, ze swoimi wzniosłymi dyrdymałami o odsłanianiu kolejnych wanien z ludzkimi resztkami, powinna zostać zapomniana, spalona na stosie niepamięci i zbezczeszczona pośmiertnie, a na końcu zneutralizowana do atomu, bo raczyła w swojej noweli odkryć czym była zbrodnia, a naszkicowała obraz świata, który człowieka uprzedmiotowił, natomiast duszę przemieścił do wartości biletów płatniczych, kruszcu i monet. W tym zamieszkuje wartość duszą mierzona.

Im więcej „dusz” posiada człowiek, tym bardziej cenny.
Nic to, że dusze nic z człowieczeństwem wspólnego nie mają, ale pozwalają na wyciskanie od innych tego, co podnosi atrakcyjność. Jaką atrakcyjność?
Tu nie wiem komu podoba się mierzalna wartość człowieka, ostatnio zbieram doświadczenie z podobnego zakresu, ale kurna, skali brakuje, bo jakieś to mgliste i nieczytelne.

Co z kimś wymieniamy spostrzeżenia, brakuje mu dusz, a ta którą z natury ludzkiej posiada, nie ma dla nikogo wartości [O zgrozo!]. No, nie ma, golemem nie jest, rozmawiać umie, za sobą doświadczeń ciągnie wór lat, ale za żadne mierzalne wartości nic nie znaczy dla kogokolwiek. Gdzie te zmiany na ziemi? Jak w tym, to jestem na odstrzał, kwestia czasu, ale też ten, kto wskaże autora cytatu zawartego w niniejszym tekście.

Przykre, ale chyba prawdziwe.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

Tęsknota

Stoję tu, choć moknę,
okryta miriadą łez,
tak płacze Bóg w twym oknie, kiedy opada deszcz.

Wsłuchaj się w takty nieba,
w nim podpowiedzi są,
gdy bije o parapet,
powolnym taktem dusz gong.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

Kpina

Czyś ty uwidział Stary Baranie, że nas odziano w najgorsze ubranie?

Jakim to trzeba być kretynem, by nie dostrzegać, jak mocno zawiłe są proste myśli zwykłego kpiarza, który bezmyślnie głupoty powtarza?!? No popatrz, on patrząc miarkuje innych, bo nie pojmuje, jak można zmieniać przez własne życie tak wiele. U niego zwykle płynne są przejścia, bo między zimą i wiosną trwa czasu na tyle, że nie ma szybkiego odczucia przemiany, a sam nie widzi, że jest już stary. Jemu kalendarz różnicy nie czyni, bo dni mijają w podobnych odsłonach. Rankiem się budzi, podąża do pracy, pracuje pokornie, etatem pokona pozorną przeszkodę, lecz nią nie wyznaczy czym trendy są nowe. Zwyczajnie odbiera i w normie korzysta, albo nad normę, lecz za tym zmierza jego nieczysta – myśl w rozumieniu bez przeinaczeń, bez namiętności i innych wypaczeń. Piszą mu wszędzie, że świat się zmienia, a życie człowieka też kształty przybiera zależne, konieczne przetrwaniu, a one ciągną się w każdym działaniu zbieżnym z tendencją przeżyciu konieczną. Siedem zmian w życiu jest normą bezsprzeczną, bo tyle razy teraz wymaga nasz rynek pracy, co nie odpowiada na zapotrzebowanie, jest oszukane przez zmiany pokoleń, walkę potworną młodego o stołek. Tu tylko pomyśl o własnym przesłaniu, które zawierasz w swym każdym zdaniu, bo nim podkreślasz co jest poprawne, moralnie zgodne i zwykle zasadne. Uczysz co było, nie uczysz przyszłości, bo o niej jeszcze nikt wiedzy nie ma. Każda z twych myśli jest damą ciemności, wiesz, bram do raju nikt z żywych nie zna. Sądzisz że dobrem twoje działanie, że tak umacniasz chęć na przetrwanie, a nie pomyślisz, że szukać przestałeś. Własną latorośl tym oszukałeś, byłeś jej Bogiem, dziadem zostałeś. Nic nie zostawiasz ponad wspomnienie, bo z twoich kieszeni zostanie złudzenie. Każdy majątek na zatracanie, kiedy wyznaczał czyjeś cierpienie. Gdy jesteś pewny, że żadna w nim owca spod ciemnej gwiazdy nie zamieszała, to śpij spokojnie. Lecz przestań negować, że wtedy nie żyjąc, już wszystko widziałeś. Nie, nie widziałeś i nie słyszałeś, stąd stwierdzić tego nie jesteś w stanie, czy to z miłości dziadka do babci zrodził się wujek, czy może nie. Wiem, to rozumiesz, że jak zapisane, tak wszystkim na wieki pamięcią zostanie, lecz skąd są trendy do zakłamania, skąd tomy akt i przekłamania? Nim wyferujesz kolejny swój osąd, spoczniesz na laurach, zechciej odpocząć, weź długi urlop od oceniania, bo krzywdzisz współczesnych przez naukę pokoleń, czyli tych ludzi co z bitek o stołek, uprzednio innych, ówczesnych krzywdzili, pęd ku lepszemu przez piekło tworzyli. Każda sekunda na ziemskim padole może być rajem bez wojny, bez łez, aliści włos podzielony na troje, za nim komórka na wielość też.

Tutaj nic dodać nie jest potrzeba, sam sobie jesteś pod tym skrawkiem nieba, które raz krajem Polanie nazwali, mężnie walczyli, legli i powstawali. Ich krew rozlewano przez lata przeszłe, bo mieli siły na czyny bezsprzeczne. Brali co chcieli, ślad odciskali, trawili porażki, wygrane zbierali. Im mniejsza siła prywaty trwała, tym mocniej Polska na nogach stała. Zapisków ładem szykanowano, lud uciśnięto, w obawie trzymano. Zechciej podążyć śladem wspomnienia, spróbuj odnaleźć część zatracenia.

~~~© by Agar~~~ za pomocą Blog.pl dla Androida

Pokrętna świadomość

Blade moje lico, a może śpię jeszcze?
Lekki poblask świecy ciepłem promieniuje,
Czasem coś mnie dręczy, na jawie, lub we śnie.
Blade usta krzyczą, że już tego nie chcę,

Zegar pędzi na przód, nadal głośno wrzeszczę,
Ciągle mam wrażenie, że nikt nie pojmuje.
Moje blade lico cierpieć będzie jeszcze,
Lekki ból przez plecy, życiem reguluje.

~~~© by Agar~~~ za pomocą Blog.pl dla Androida

Minisie

Wspominam minione złe lata,
co były usłane cierniami,

też pieniądz wyznaczał gdzie strata,
wspominam minione złe lata.

Ból życia androny zaplata,
swoimi się rządzi prawami,
wspominam minione złe lata,
bo były usłane cierniami.
—17 lutego 2017—

Kaczuszki podziwiają,
dzieci, na brzegu wody.

Kamień z dłoni rzucają,
kaczuszki podziwiają.

Dorośli odrzucają
potęgę sił przyrody,
kaczuszki podziwiają
dzieci, za czas rozmowy.
–––

Wskazówkami tarcz zegara
myślą ludzie zapętleni,

bo ich rozum, jak poczwara,
wskazówkami tarcz zegara,

wyprostować nie pozwala,
własnych błędów na tej ziemi.

Zapomniany cykl zegara,
znają tylko opuszczeni.

—17 lutego 2017—

~~~© by Agar~~~ za pomocą Blog.pl dla Androida

No, najgorsze…

Czasami wchodzę i oczom uwierzyć nie mogę. Ogromną jest cena wyświetlacza telefonicznego. Odbija się bezpośrednio na zdaniach. Nic korzystnego nie otrzymuje ten, kto słów siłę z telefonu chce oddać. Marność, zwyczajna marność. Blamaż po całości. Interpunkcja na jakieś…
(-) 1000. :(  To mi daje szmat lat poprawek, czyli do zera (+) 1000.
W sumie ciekwie, bo być na zerze lepiej niż na minusie, ale do plusów hektar drogi. :(

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

Babel tłumaczeń

—mini—
Wczoraj byłam twoim dążeniem,
podczas, gdy byłeś moim cierpieniem.
Czasem byłam w pełni Słońcem,
dzisiaj wspomnieniem.

z języka polskiego na hiszpański:
Ayer estaba su deseo
mientras estaba en mi sufrimiento
a veces yo estaba a pleno sol,
memoria de hoy.

z języka hiszpańskiego na angielski:
Yesterday was his wish
While I was in my suffering
Sometimes I was in full sun,
Memory of today.

z angielskiego na niemiecki:
Gestern war sein Wunsch
Während ich in meinem Leiden war
Manchmal war ich in voller Sonne,
Erinnerung an heute.

z języka niemieckiego na rosyjski:
вчера было его желание
В то время как я был в моих страданиях
Иногда я был в полном солнце,
Дочь сегодня.

z języka rosyjskiego do języka polskiego:
Wczoraj było jego pragnienie
Gdy byłem w moich cierpieniach
Czasami byłem w pełnym słońcu,
Córka dziś.

Jeden tłumacz google, jeden tekst podstawowy, jeden eksperymentator [ja] i od progu niniejszego doświadczenia, przeżywam fenomen pomieszanych języków. Kiedy dołożyć do nieporozumień lingwistycznych emocje, kłuje krokosz, ale nieporozumienia przestają. Wielkie wyjaśnienie z rozbłyskiem galaktycznym i bez zrozumienia. Już pierwszy etap [polski-hiszpański] obarczono nieścisłością. Dalej klęska osiągała tylko głębsze pokłady. Jako zabawa, fajne, bez dogłębnej znajomości języków i ich gramatyki, nie polecam eksperymentów, zawsze pozostaną obarczone pomyłką. Szczególnie wtedy, gdy maszyna tłumaczy.

Dla porównania, po konsultacji, tekst o całkowicie innej melodyce:

Ayer yo era tu deseo,
Mientras que tu eras mi sufrimiento.
A veces yo seria el Sol pleno, Ahora soy un recuerdo.
—dziękuję za podpowiedź—

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

Pieski żywot

Jak pies we mgle zmęczony jest człowiek,
któremu ciernie kaleczą wciąż twarz.

Hierarchię potrzeb ukrywa w sobie,
z niskich pokładów miedź* wzdraga się brać.

Wirują myśli powietrza pędem,
kiedy ubywa nad losem słów czas.

Chwasty wciąż kwitną życia zapędem
i duszą kwiaty nie dając im wstać.

Gdzie wzrasta łuna smutnej historii,
bo mgła tuszuje zbyt długi jej staż,

Tam wzejdzie tęcza polskiej euforii,
gdy tylko pąki poczują swój czas.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

Embargo

Gdyby nie pazerność,
przy niej ludzka zawiść,
dałoby się przeżyć,
nawet świat naprawić.

Gdyby raz ostatni,
kiedy głód doskwiera,
jak serce spowalnia,
a człowiek umiera…

Przez ból współodczuwać
myśli zabiedzone,
wszyscy byśmy znali
równych ust podwoje.

Ócz nam nie brakuje,
rozum może wzrastać,
mimo iż przekleństwem
nakazano szastać.

Przeklinamy myślą,
kalumnie rzucamy,
a nasze uczynki
nie bronią się same.

Kto może pomagać,
skoro tego trzeba?
Najbardziej pazerni:
wyrzuceni z nieba.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida

Kodek(sic!)

Jakoś już tak bywa, że jedynym wśród pierwiastków zbytecznych jest między ludźmi prawda.
Polacy zdają się uwielbiać wszelkiej maści teorie spiskowe i własne konfabulacje różnych zjawisk dotyczące.
Za tym pobudzany jest skutecznie mechanizm pożądliwy sensacji.
Ten wynika z natury
post-komunistycznej głupoty, z niego następuje wytrwały proces układania wszystkich aspektów do kłamliwego wyobrażenia własnej prawdy. Metoda zawsze jedna (walca drogowego), niszczy wrażliwość obraną na cel.

Dopatrywanie się czystości intencji? Raczej nie wypada, bo wypadałoby (będąc jednostką wrażliwą), zwyczajnie strzelić z liścia temu, kto dokonał nadinterpretacji i zechciał poniżyć. Niestety “Kodeks Hammurabiego” nie doprowadzi do wniosków kata, a jedynie wypali trzewia jego ofierze, bo natychmiastowa odpowiedź zrodzona przemocą uśmierca jednostkę wrażliwą.

Pat! Czysta sytuacja bez wyjścia. Działa niczym juta na głowie skazańca – odbiera wolę walki, bo oczywistą jest kula w łeb „za”. Za co? Ustalimy później, teraz kula!

Metodologia Stalina wprost z “Archipelagu Gułag” spod pióra Aleksandra Sołżenicyna. Udzielała się przez lata Polakom w licznych wizualizacjach zemsta na bliźnich. Chłopcy Józefa lubili zabawę, więc zawsze istniała nikła szansa na przeżycie. Jej nie ma obecnie, bo prawo istnieje w zależności od jego interpretacji. Kolejne latorośle pieszczą najmłodszych z sentymentami do metod wychowawczych własnych rodziców, [w podzięce za program 500(+) szykanują w nim uczestniczących]. Ilu takich w narodzie zechce pociągnąć za cyngiel? No, jak szykanowanie, to chyba i eskalacja, i rozstrzelanie?

Ostatecznie, jak świadomość zerowa, odpowiedzialność zbiorowa, trzeba zawiązać worek szczelniej, zgładzić wrażliwość definitywnie i czerpać profity z następnych frajerów w przyszłości.
W sumie to prawie kapitalistyczne, prawie legalne i prawie normalne. Prawie, bo z prawem ma niewiele wspólnego. No, może tylko: 1. Sposoby manipulacji,
2. Szantaż,
3. Stalking,
4. Szkalowanie nazwisk,
5. Sprytne poświadczanie nieprawdy,
I kilka innych przepisów, dla których Polacy respektu nie mają.

~~~©~by~Agar~~~
za pomocą programu blog.pl dla Androida